Podstawy pielęgnacji twarzy - oczyszczanie

15 sierpnia
Nie jest żadną tajemnicą, że podstawą pielęgnacji cery jest jej prawidłowe oczyszczanie. Ważne, byśmy przede wszystkim jak najszybciej poznały, jaką mamy cerę i jakie są jej potrzeby. Bez tej elementarnej wiedzy - tak mniemam - łatwo o błędy w krokach pielęgnacyjnych. Sama te błędy na sobie przerabiałam. Możemy same spróbować odgadnąć, jaki mamy typ cery lub skorzystać z pomocy kosmetologa. Czasem również w aptekach są organizowane dermo-konsultacje z użyciem specjalnej aparatury dokonującej oceny skóry. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę Google odpowiednią frazę - takim sposobem znalazłam informację o konsultacjach marki Sylveco w sierpniu.


Przyznam szczerze, że krótką chwilę zajęło mi ogarnięcie, jaki mam typ cery. Jeszcze 7-8 lat temu byłam przekonana, że jako posiadaczka cery tłustej muszę ją zdecydowanie oczyszczać. Do pielęgnacji stosowałam kremy dedykowane dla cery tłustej i środki myjące, które w wielu przypadkach mocno skórę przesuszały. Efekt był odwrotny od zamierzonego.

Gdy bardziej zainteresowałam się kosmetykami i pielęgnacją, ale też gdy zaczęłam prowadzić bloga i ukierunkowywać go bardziej w stronę kategorii urodowej, zrozumiałam, że potrzeby mojej cery są nieco inne. Że to jednak nie cera tłusta, a mieszana, dodatkowo z rozszerzonymi naczynkami. Kapryśna, wrażliwa, podatna na podrażnienia.

Oczyszczanie dzielę swoje na kilka etapów:
- demakijaż;
- mycie twarzy;
- peelingi i maski.

Pierwsze dwa etapy bezwarunkowo na stałe wpisały się do codziennego rytuału mojego dnia. Nie wyobrażam sobie nie przemyć buzi płynem micelarnym do demakijażu nawet wtedy, kiedy danego dnia nie nakładałam kosmetyków kolorowych. Wybór produktu do demakijażu jest dla mnie ważny. Oczekuję, że taki płyn poradzi sobie z usunięciem wodoodpornego tuszu do rzęs, a jednocześnie nie będzie podrażniał wrażliwej okolicy oczu. Stosowałam naprawdę wiele produktów, ale niewiele z nich sobie radzi z demakijażem oczu. U mnie sprawdzał się przez długi czas płyn micelarny 3w1 z Garnier. Aktualnie stosuję produkt z Aloesove i również bardzo go sobie chwalę. 

Mycie twarzy to niby taki prosty zabieg pielęgnacyjny, a wcale nierzadko zdarza się, że mimo użycia świetnego produktu cera nadal nie jest oczyszczona. Stosowałam szczoteczki do mycia twarzy, miałam też romans z gąbką konjac. Najlepiej sprawdziła mi się jednak silikonowa szczoteczka do manualnego oczyszczania buzi, kupiona kiedyś w Rossmannie. Nakładam na zwilżoną szczoteczkę porcję produktu do mycia buzi i kolistymi ruchami myję twarz oraz szyję. Staram się nie ominąć linii włosów: zauważyłam bowiem, że właśnie ten rejon kilkakrotnie pominęłam i od razu skóra w tych miejscach była podrażniona.

Umyta buzia jest gotowa do dalszych zabiegów. W dni, kiedy nie stosuję peelingów ani masek, spryskuję twarz tonikiem lub hydrolatem i aplikuję krem lub olejek (ten ostatni akurat wyłącznie na noc). O samych hydrolatach przeczytasz również na tym blogu, o tutaj.

Kilka razy w tygodniu stosuję maski. Peeling raz w tygodniu. Kiedyś peeling stosowałam razem z płynem do mycia twarzy. Zauważyłam jednak, że lepszy efekt daje peeling stosowany po myciu twarzy. Do usuwania martwego naskórka stosuję mieszankę peelingu ze skały wulkanicznej z hydrolatem lub jakimś olejkiem. Masuję kilkanaście sekund w porywach do minuty i zmywam. Peeling ze skały wulkanicznej, ale też z korundu, jest drobno zmielony, ale mimo wszystko mocny. Nie warto nadmiernie szorować nim buzi, bo zamiast dobrej pielęgnacji można sobie skórę podrażnić. Przesada w żadną stronę nie jest wskazana.
no makeup, czysta czarna glinka :)

Maseczki do twarzy mają różne zadania w zależności od tego, jaki typ sobie wybiorę. Korzystam zarówno z gotowych masek w płachcie lub w płynnej formule, jak i z glinek do samodzielnego przygotowania produktu. Gotowe maski aplikuje się szybciej. Za to w maseczkach przygotowywanych samodzielnie znajdzie się to, czego aktualnie potrzebuje moja skóra. Ostatnio intensywnie korzystam z czarnej glinki, którą mieszam wyłącznie z hydrolatem. Służy mi przede wszystkim do oczyszczania cery. O dziwo maski typu peel-off jakoś wypadły z moich łask. Nie zauważyłam na dłuższą metę, by ich stosowanie znacząco poprawiało stan cery, co dzieje się, gdy stosuję glinki do oczyszczania buzi. Jednak co klasyka to klasyka.

Jak wygląda wasza codzienna pielęgnacja twarzy? Bez czego w codziennych rytuale nie mogłybyście się obejść?



Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.