Maseczki do twarzy Cien z Lidla - czy warto po nie sięgnąć?
Obiecałam test maseczek z Lidla - zapraszam dziś więc na recenzję trzech maseczek marki Cien, których używałam w ostatnim czasie. Czy jakość przewyższyła cenę? Zapraszam do lektury.
Maseczka wedle opisu producenta doskonała dla każdej cery. Zawiera wyciąg z aloesu i kwiatu pomarańczy. Należy nałożyć ją na kilkanaście minut, a potem nadmiar zetrzeć chusteczką lub wmasować. To bardzo przyjemna maseczka. Wyraźnie czuć nawilżenie skóry. Myślę, że gdyby nałożyć połowę opakowania, to cała taka porcja by się wchłonęła. Aż kupię kolejne jej opakowanie, podzielę porcję na pół i sprawdzę, czy się wchłonie. Buzia jest po maseczce ukojona, nawilżona, ładnie wygląda. Jest mięciutka i pachnąca.
Cóż mogę napisać po sprawdzeniu wszystkich maseczek marki Cien? Na plus na pewno dostępność- produkty są do zakupienia w każdym Lidlu. Dodatkowym atutem jest ich niska, atrakcyjna cena. Jeśli zaś chodzi o samo działanie, to tutaj w zależności od wariantu maski, działanie również jest zmienne. Nie sięgnęłabym po maskę oczyszczającą po raz kolejny - wolałabym chyba dołożyć kilka złotych i kupić porządną glinkę lub algi morskie. Chętnie kupiłabym ponownie maseczkę głęboko nawilżającą, bo ze wszystkich trzech wariantów na mojej cerze sprawdziła się najlepiej. Maska odżywcza z miodem jest również ok, ale nie jest też tak, że po zastosowaniu maski ten efekt odżywienia jest nie wiadomo jaki. Do tego zirytowało mnie to szczypanie w okolicy nosa, więc ocena jest jaka jest.
Słowem podsumowania: warto sięgnąć po maskę głęboko nawilżającą marki Cien - efekt nawilżenia jest odczuwalny, maska ładnie się wchłania, choć jak nałoży się grubą warstwę to nie ma opcji, by wchłonęło się dużo produktu. Do odżywiania jak i oczyszczania zdecydowanie polecam inne produkty.
W Lidlu dostępne są 3 warianty maseczek do twarzy. Wszystkie są w tej samej cenie - za sztukę zapłacimy zdaje się mniej niż 1 zł. maski produkuje Dax Cosmetics - zatem jeśli ktoś stosował maseczki z Dax, ten mniej więcej wie, czego się spodziewać. Opakowanie wszystkich maseczek standardowe, o pojemności 10 ml każde. Nic nie zmieni mojego podejścia, że 10 ml maseczki to nazbyt dużo. Spokojnie można byłoby to opakowanie podzielić i nawet zwiększając cenę o 10% klienci na maseczki i tam by się znaleźli. Chodzi przecież o normalne, typowe zużywanie produktu, a nie nakładanie wszystkiego, bo saszetka jest jednorazowa i co zrobisz z resztą produktu?
Głęboko nawilżająca
Oczyszczająca
Dedykowana posiadaczkom cer tłustych i mieszanych maseczka oczyszczająca zawiera ekstrakt z gruszki oraz glinkę termalną. Maska ma formułę kremową, ale nie spływa z buzi. Nie zasycha. Zmywa się bez problemu. W moim odczuciu efekt oczyszczenia jakiś tam jest, ale zdecydowanie nie jest to glinka czarna, algi morskie, ani maska typu peel-off. Na plus jest krótki skład produktu - najkrótszy ze wszystkich dostępnych w Lidlu maseczek do twarzy. Maska nie wpłynęła na sposób, w jaki cera się przetłuszcza - nie poprawiła, ale też nie pogorszyła stanu sprzed zastosowania produktu.
Odżywcza
Ostatnią testowaną przeze mnie maską Cien była maska z miodem i olejem ze słodkich migdałów. Po otwarciu opakowania pierwsze, co poczułam to słodki zapach. Przypomniał mi się od razu serek waniliowy Rolmlecz, a maska pachniała właśnie nim. Maskę nakłada się na twarz, szyję i dekolt. Nadmiar zbiera się chusteczką lub wmasowuje - zupełnie tak jak w przypadku pierwszej testowanej maseczki. W jednym miejscu, w okolicy nosa odczułam po aplikacji lekkie szczypanie. Prawdopodobnie przez ciągłe wycieranie nosa lekko otarłam sobie to miejsce. Po 10 minutach pozbyłam się nadmiaru maski, a resztę wklepałam. Skóra jest miękka i pachnąca. Nie zauważyłam, by jakakolwiek ilość maski wchłonęła się w skórę - nie tak jak w przypadku pierwszej maski z testów.
Cóż mogę napisać po sprawdzeniu wszystkich maseczek marki Cien? Na plus na pewno dostępność- produkty są do zakupienia w każdym Lidlu. Dodatkowym atutem jest ich niska, atrakcyjna cena. Jeśli zaś chodzi o samo działanie, to tutaj w zależności od wariantu maski, działanie również jest zmienne. Nie sięgnęłabym po maskę oczyszczającą po raz kolejny - wolałabym chyba dołożyć kilka złotych i kupić porządną glinkę lub algi morskie. Chętnie kupiłabym ponownie maseczkę głęboko nawilżającą, bo ze wszystkich trzech wariantów na mojej cerze sprawdziła się najlepiej. Maska odżywcza z miodem jest również ok, ale nie jest też tak, że po zastosowaniu maski ten efekt odżywienia jest nie wiadomo jaki. Do tego zirytowało mnie to szczypanie w okolicy nosa, więc ocena jest jaka jest.
Słowem podsumowania: warto sięgnąć po maskę głęboko nawilżającą marki Cien - efekt nawilżenia jest odczuwalny, maska ładnie się wchłania, choć jak nałoży się grubą warstwę to nie ma opcji, by wchłonęło się dużo produktu. Do odżywiania jak i oczyszczania zdecydowanie polecam inne produkty.
Stosowałyście produkty marki Cien? Jesteście skłonne polecić produkty innych marek własnych lub marek kosmetycznych mniej znanych za rozsądne pieniądze? Dajcie znać w komentarzu, co warto przetestować ;)

Brak komentarzy: