To, co lubisz, jest wypadkową tego, co masz i na co Cię stać.
Nie lubię darmowych, nieproszonych porad. Te proszone, wyczekiwane - jak najbardziej, walcie śmiało poradami jak z armaty. Ale za te nieproszone - serdecznie dziękuję.
Rady są jak kac, o czym powstało już kilka tekstów na moim blogu.
O tym, że wszystko, co lubimy, jest wypadkową tego co mamy i na co nas stać - powinniśmy wiedzieć. Albo przynajmniej częściowo zdawać sobie z tego sprawę. Kobieta, która maluje się byle jak nie będzie oczekiwała po swoich kosmetykach cudów. Użytkownik auta z silnikiem 2200 cm3 nie będzie zadowolony przesiadając się do autka z silnikiem o połowę mniejszym.
Nie wiem, skąd się wzięła taka mentalność ludzi, gdzie każdy jest ekspertem w niemalże każdej dziedzinie.
Usłyszą, że chcesz kupić auto - dopytują, skąd masz na to pieniądze? No wyobraźcie sobie, że umiem oszczędzać.
Usłyszą, że szukasz samochodu - nie mogą nie napomknąć, że na początek powinien to być kaszlak, który ledwo trzyma się drogi. Ej serio? Na ten temat powstanie osobny post, bo niesamowicie irytują mnie tego typu teksty i wmawianie, że nie powinno się kupować normalnego auta.
Skąd się bierze to budowanie niby naturalnej kolejności rzeczy i spraw do załatwienia? Nagle okazuje się, że będąc kobietą jestem w ogniu pytań o ślub i potomstwo. Bo to naturalna powinność, czas ucieka, bla bla bla. A gdy już się na taki krok decydujesz, obca osoba potrafi dopytywać, dlaczego taka a nie inna decyzja, skoro SAKRAMENTU nie ma?
Ja, jak to ja, swój poziom zażenowania doskonale ukrywam w miejscu i w czasie. Szczęśliwie umiem wybrnąć z takich sytuacji, co nie zmienia faktu, że co się usłyszało, to się nie odsłyszy.
Analizuję sobie potem na chłodno pewne sytuacje i sprawy i dochodzę do smutnych wniosków.
Dziś piątek. Koniec tygodnia. Czarny Protest. Bo nie można stać obojętnie, gdy ktoś chce pewnej grupie ludzi ograniczać ich prawa. Tak jak Kaja Godek walczy o "prawa ludzi", myląc je z płodem, który nie ma szans na egzystencję poza organizmem kobiety, tak i wiele kobiet walczy z tym stereotypowym, zakłamanym światopoglądem, wedle którego skoro pani Godek podjęła decyzję o urodzeniu dziecka z zespołem Downa, to wszystkie inne kobiety MUSZĄ takie dzieci urodzić. Śmierdzi hipokryzją na kilometr, ale dziwnym trafem nikt się nad tym jakoś specjalnie nie pochyla...
Stać nas na to, by zmiażdżyć ludzi, którzy uzurpują sobie prawo do decydowania za nas. Nie jesteśmy dziewczynkami, jak wołają na nas w Sejmie. Nie jesteśmy podlotkami, by nie mieć prawa głosu. Musimy działać. I działajmy!
Jeśli nie dla siebie, warto powalczyć na żony, córki, kochanki, a nawet matki.


Brak komentarzy: