O matko! Kiedy kolejne dziecko?
![]() |
| aż się łezka w oku kręci za czasami starego bloga ;) |
Co do zasady istnieją jakieś takie magiczne reguły, wedle których obcy ludzie zaglądać Ci mogą do łóżka. Wcale ich to nie peszy. Wręcz przeciwnie: oczekują, żądając niemalże odpowiedzi tu i teraz, natychmiast! Niestety pytania oscylujące wokół rodzicielstwa niekoniecznie są stosowne. Pójdę o krok dalej stwierdzając, że są niewłaściwe bardzo. Swoją drogą o pieniądze już tak chętnie nie pytają, sami też nie lubią, gdy się pyta o finanse. Tu dochodzimy do smutnej prawdy: łatwiej ludziom zaglądać nam między nogi niż do portfeli.
Gdy jesteś bezdzietną lambadziarą, szczególnie po 30-tce, ludzie zaczynają dopytywać, kiedy mąż, ślub i dziecko. Generalnie jak nawet już kogoś masz to zaraz pojawiają się pytania o ślub. A już jakby się dziecko pojawiło bez ślubu to dramat i zgrzytanie zębami, bo przecież dziecko nie ma wtedy ojca (historia prawdziwa!). Zupełnie jakby krążek na palcu i papier z urzędu był gwarantem ojcostwa! Większość pytających już układa sobie w głowie plan, co włożyć do koperty na Twoim ślubie. Nierzadko nie przyjmują przy tym do wiadomości, że Twoja wizja zaślubin nie obejmuje parady w murach kościoła. Albo w drugą stronę - nie chcesz weselicha, na którym wujek czy inny członek rodziny schla się jak dzika świnia i zwymiotuje na trawnik. Nie chcesz, by ludzie którzy się nienawidzą siedzieli przy jednym stole, siejąc przy tym - brzydko mówiąc- spierdolinę, która zepsuje Twój dzień. A właśnie - dygresja taka: na ślubie zdaje się najważniejsi są państwo młodzi i to oni są decydentami co, jak, kiedy i w jakim towarzystwie. Nie dajcie się wpuścić w myślenie, że wypada zaprosić kogokolwiek. Zapraszajcie ludzi, których chcecie widzieć w tym dniu. Nie chcesz zapraszać nikogo i mieć kameralną uroczystość? To super! To Wasz dzień, który przeżyjecie tak, jak Wy chcecie.
Gdy już jesteś w ciąży, z reguły wszystkich dziwi fakt chodzenia przez ciężarną do pracy. Nikogo nie interesuje, że czujesz się dobrze, że nie chcesz siedzieć w domu, że chcesz zarabiać. Nie. Jesteś w ciąży, więc od razu leć na zwolnienie lekarskie, zamknij się w czterech ścianach i oczekuj rozwiązania.
Gdy ledwo co wypchniesz 'bombelka' siłą natury lub cudotwórczą mocą CC na świat po tej stronie brzucha, spotykasz się z pytaniami o chrzciny, a zaraz po nich lub przed nimi o kolejnego dzidziutka. Ideologię zachęcania do rozrodu rozumiem, ale nie przez dopytywanie, kiedy kolejne dziecko. Dziecko drugie, tak jak i pierwsze powinno być autonomiczną decyzją dwojga ludzi lub wypadkową spontanicznej miłości bez zabezpieczeń przed niechcianą ciążą. Jak słyszę argument, że dziecko NIE MOŻE być jedynakiem, otwiera mi się nóż w kieszeni.
Gdy już opadnie kurz narodzin rodzina zaczyna nerwowo kluczyć wokół ochrzczenia nowego obywatela świata. To nic, że nie po drodze ci z katolicyzmem. Nie przeszkadza również to, że nie wierząc w boga a chrzcząc dziecko szerzysz hipokryzję i bądź co bądź dajesz swojemu potomkowi zły przykład. Masz ochrzcić, bo wszyscy tak robią. "Bo zamykasz mu drogę." Do piekła, czy nie wiem gdzie? Nie dajmy sobie wmówić, że mamy decydować o duchowości naszych pociech. Tak sobie myślę, że ta psychologia tłumu to straszne zjawisko. Bo jeśli wszyscy kradną, to ja też powinnam?
Pytań pozbawionych taktu jest całe mnóstwo, a przytoczone w dzisiejszym wpisie to kropla w morzu absurdów. Warto rozmawiać o tym, że w pewnych kwestiach byłoby lepiej, by pytający ugryzł się w język, zamiast torpedować pytaniami, na które odpowiedź i tak nie będzie satysfakcjonująca.


Brak komentarzy: